Dzisiejszy wpis będzie odmienny od dotychczasowych. Tym razem zajmę się.. statystyką odsłon Felietonowa. Nie wniesie on w wasze życie nic ciekawego, jednak myślę że warto poświęcić kilka minut i zobaczyć jak kręte są ścieżki losu w jaki sposób inni ludzie trafiali na mojego bloga. Wyniki (dziękuję statystykom WordPressa po raz pierwszy) są przeważnie przewidywalne, chociaż niektóre przypadki wydały mi się na tyle interesujące, by poruszyć je w nowym poście.
Zanim zacznę, należałoby jeszcze powiedzieć, że internet to dziecko szatana ‘szybka i zmienna bestia’ więc to, czym kierowano się kiedyś może być już nieaktualne. Oznacza to również, że znajdując jakąś frazę w wyszukiwarce na pierwszej stronie po, dajmy na to, miesiącu można jej już nie odnaleźć na pierwszych kilku stronach (dotyczy to w szczególności wpisów na blogach). Tyle tytułem wprowadzenia, zaczynamy:
„Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu”- któż z nas nie zna kwestii odnoszącej się do stolicy słonecznej Italii. Nie będę tłumaczył znaczenia tego zdania, a pozwolę ją sobie lekko sparafrazować. A więc, drodzy czytelnicy: Jakie drogi prowadzą was do Felietonowa?
Otóż okazuje się że różne. Zacznijmy od tych, których można domyślić się od razu: Może zapamiętaliście kiedyś adres strony i zapisaliście go sobie gdy o niej mówiłem. Może wpisaliście w google „Michał Wnuk felietony”. Może ustawiłem wam tą stronę jako stronę startową, gdy odeszliście na moment od swoich komputerów.
To wszystko może być prawdą. Liczby mówią, że całkiem sporo z was starało się znaleźć moją twórczość wpisując po prostu moje imię i nazwisko, od czasu do czasu dodając do tego zestawu słowa takie jak ‘felietony’, ‘blog’ oraz ‘to debil’. Jest to dosyć miłe dla autora, gdy google wie kim jest i czym się zajmuje. Dziś próżno szukać mnie w internecie pod samym imieniem i nazwiskiem, co z jednej strony jest dobre, a z drugiej nie bardzo (swoją drogą jeśli chodzi o jakiekolwiek działania marketingowe to są one.. żadne. Nazwiska zresztą w tagach także nie dodaje).
No właśnie.. dobrnęliśmy do takiego magicznego słowa jak „tagi”. W założeniu: kluczowe słowa, dzięki którym łatwiej można odnaleźć dany tekst. Jak widać i tutaj nie stosuję agresywnej kampanii reklamowej używając jako tagów głównie tytułowych słów. Jednak dobre otagowanie notki daje dużą szansę na to,że ktoś trafi nasz blog.
Jakie były najczęstsze słowa po których wyszukaniu ludzie trafiali na ten blog?
Oto pierwsza 10 (pisownia oryginalna):
1. fenomen portali społecznościowych
2. sztuka manipulacji ludzmi
3. manipulacja ludzmi
4. sztuka manipulacji
5. sztuka manipulowania ludźmi
6. wpływ portali społecznościowych
7. manipulacja ludźmi
8. konsumpcjonizm
9. sztuka manipulacji ludźmi
10. felieton o młodzieży
Jak widać lwią część ludzi trafiających na mój blog są ludzie, którzy pragną zawładnąć waszymi umysłami. Dosyć mocną pozycję patrząc na całe zestawienie, zajmują też ludzie, którzy chcą zgłębić „fenomen portali społecznościowych” oraz poznać ich wpływy. Co jeszcze mówią liczby? Oto kilka innych ciekawostek:
- Według google mój blog jest świetnym miejscem na poznanie tajników lansu w internecie. Można powiedzieć że jest to moją wisienką na torcie. Nie wierzycie? Wpiszcie w googlach frazę „lans w internecie”. Ot taka nic nie znacząca (ale jakże sympatyczna) ciekawostka.
- Większość z was wyszukując hasła (po Polsku) i oczekując wyników w naszym rodzimym języku (dla rozwiania wątpliwości: po Polsku) nie używa..polskich liter. Boże, ludzie. To takie trudne? Prawdopodobnie, gdy piszecie coś na klawiaturze to wasz prawy kciuk (tak, to ten który jest po lewej stronie reszty palców prawej ręki) przez większość czasu znajduje się w bliskim sąsiedztwie tego przycisku. Poza tym, jak chcecie zmanipulować ludzi (zakładam że wasz początkowy target to najbliższe otoczenie, a więc nasi rodacy) nie używając polskich liter? Przecież normalnie nie mówimy ‘ludzmi’ tylko ‘ludźmi’. Gorzej byłoby gdyby chodziło o słowo ‘łaska’. No ale wtedy nie trafialibyście raczej na tą stronę.
- Niestety mój blog zawodzi początkujących wędkarzy szukających w internecie porad i wiadomości. Wielu z was trafiało tutaj wyszukując takie zwroty jak: „zakładanie robaka na haczyk” czy „zakładanie haczyka, jak to się robi?” powielane w różnych odmianach.
- Bardzo duża ilość osób weszła na Felietonowo klikając link podany przeze mnie na moim profilu na jednym z portali społecznościowych. Albo kierowane było to lenistwem, albo ciekawością. Tego się raczej nie dowiemy.
Na koniec przejdźmy do „The best off”,czyli najlepszych fraz, po których wyszukiwaniu trafialiście na mój blog. Trafiło się bowiem kilka prawdziwych perełek:
Miejsce III : Nagroda za poznawanie własnego ciała i poszukiwanie sposobu w jaki sposób zmusić własny mózg do myślenia. Fraza: „Manipulacja mózgiem”
Miejsce II : Nagroda dla wyszukiwarki google za poprawne zdefiniowanie treści mojego bloga. Trafiono na niego bowiem kilkukrotnie po wpisaniu słów „głupota w internecie ”
Miejsce I oraz wyróżnienie od publiczności: Nagroda za wyszukiwanie tematów tabu, nie przejmowanie się żadnymi konwenansami oraz normami etycznymi. Fraza: „zmasakrowani ludzie”.
Serio. I to nie raz. Trzykrotnie po wpisaniu w googlach „zmasakrowani ludzie” trafiano na mojego bloga. Nie wiem jakim cudem, ani kto. Wiem za to, że na pewno zawiodłem tą trójkę ludzi. Niestety wiele z wyszukiwanych kwestii nie znalazło wytłumaczeń na moim blogu, jednak obiecuje się kiedyś to nadrobić (no może poza tymi zmasakrowanymi ludźmi). I wiecie co dzisiaj zrobię? Postaram się nadmiernie otagować dzisiejszy wpis, zobaczymy jakie przyniesie to efekty.
Jednak to całe pisanie nie miało by żadnego sensu, gdyby nie wy. To wasze wyszukiwania teraz analizuję. To wasza chęć poznawania wiedzy na tematy różne pozwala mi tworzyć takie statystyki. To w końcu wasze komentarze dają mi siłę, lub pokazują na co powinienem w przyszłości zwracać większą uwagę. I,choć tego nie wymagam, mam nadzieję że doceniacie to, że publikuję tu niektóre teksty, zamiast zostawiać je dla siebie (tak jak to wcześniej częściej bywało).
Michał (nie piszący o zwłokach) Wnuk.