Z góry zastrzegam, że autor tego felietonu, (czyli mówiąc skromnie: „ja”) nie dostaje żadnego honorarium od firmy „Wedel”. Nie jest też to reklama nowego smaku tytułowych Delicji. Autor chce się tylko podzielić swobodną refleksją narodzoną w jego mózgu.
P.S. Numer konta dla Wedlowskiego działu marketingowego podaję na końcu tekstu.
Wbrew tytułowi ten felieton nie będzie miał charakteru popularno-naukowego. Nie będzie też traktował o polityce, ale nagromadzenie trudnych i dłuższych niż dwusylabowe wyrazów w tytule nie jest bez znaczenia.
Dziś, niedawno temu w kuchni mego skromnego domu dokonało się Dejavu(Dujeva czy jakaś inna wietnamska nazwa czegoś, co powinno wyglądać jak Krupnik). Otóż po otwarciu paczki skądinąd oryginalnych Delicji (Nie, nadal twierdzę, że nie jest to reklama) doznałem zdumienia. Początkowo przeszło ono w szok, by skończyć się na zdziwieniu, uśmiechu pod nosem i słowach „ znowu?”. Otóż proszę państwa pierwsza w rzędzie z odpakowanych przeze mnie delicji była odwrócona „czekoladową twarzą” do innych delicji zajmujących swoje ściśle określone miejsca !
Niby rzecz błaha, a jakże skłaniająca do refleksji i pytań egzystencjalnych. Czemu delicja ta jest odwrócona? Czy to może żart kogoś w fabryce, błąd obliczeniowy maszyny czy może jestem jednym z iluś-tam-set-tysięcy szczęśliwców? Wątpię żeby ktokolwiek znał odpowiedź na to pytanie, jednak zajmę się inną z pośród wymienionych wyżej. Może delicja ta wybrała własną drogę życia? Może po tak długim czasie przebywania w tłumie jednakowych niczym się nie różniących ludzi ..tfu..delicji zapragnęła odłączyć się od panującego nurtu? Pójść w inną stronę niż tłum, nie iść za nim, mieć własną opinię, własne zdanie..
Gdyby taką sytuację przenieść w ludzkie realia czy taka Delicja nie doświadczałaby jakichś represji? Nie byłaby wyśmiewana przez ten tłum takich samych ludzi, dążących do przypodobania się komuś innemu czy naśladowaniu jakiejś osoby? Możliwe że byłaby zmuszona z kryciem się ze swoimi poglądami, mogłaby być nawet zmuszona do zaprzestania głośnego przekazywania swoich poglądów. Może ta delicja wywołała anarchię lub zgorszenie w swojej paczce, może inne Delicje były niezadowolone, być może nawet zniesmaczone takim sąsiedztwem. Jednym z pozytywów jaki zauważyłem jest to że znajdowała się ona na początku paczki, przed innymi delicjami. Nie za nimi, tylko przed. Poddaje to intelekt człowieka w wątpliwość, że może chce ona walczyć z „tłumem”, stawia czynny opór jednakowości i braku własnego zdania. Że nie została z tyłu samotna, że może uda się jej wywalczyć wolność własną i wolność zdania.
Tymczasem ja pozwoliłem jej zatryumfować, wygrać, pokazać reszcie Delicji że to ta jedna, odwrócona jest wyjątkowa i najcenniejsza. Zjadłem ją jako ostatnią, pozwalając jej na przyglądanie się zagładzie reszty Delicji. No i była smaczniejsza niż inne.
Urzekł mnie ten felieton xD
i w ogóle jest zachwycający i odważny
i w ogóle O!
Jest taki niepowtarzalny i ma super temat